Home



Thursday, March 18, 2010

Unijna paranoja

Wszechobecna propaganda unijna promuje my�lenie, �e uruchomienie w�asnego biznesu jest mo�liwe niemal wy��cznie w wyniku otrzymania dotacji. Nic bardziej b��dnego. �eby za�o�y� w�asny interes nie potrzebujesz urz�dniczego wsparcia.

Dotacje dla ka�dego, 40 tys. na w�asn� firm�, za�� firm� - dostaniesz dotacj�. Stawiaj�cy pierwsze kroki w biznesie przedsi�biorca mo�e odnie�� wra�enie, �e chodzenie z wnioskiem o kas� po urz�dach to podstawowy i nieodzowny krok przedsi�wzi�cia biznesowego. Propaganda eurobiurokrat�w wywr�ci�a tworzenie biznesu do g�ry nogami. W my�l niej, najwa�niejsze w biznesplanie jest pozyskanie unijnego wsparcia, a nie us�uga czy produkt, kt�ry osi�gnie rynkowy sukces. W rezultacie wiele projekt�w tworzonych jest pod konkretne dotacje. Nie m�wi� ju� o tym, �e niekt�rzy zak�adaj� firmy, aby dosta� dotacj�, spe�ni� wymagane kryteria tak, aby unijna kasa nie by�a zabrana i zwyczajnie zdefraudowa� ca�y bud�et, po to, aby by� mo�e stara� si� o kolejne wsparcie.
Pomijam ju� moralny aspekt ca�ego systemu. Przecie� to nie s� fundusze wytworzone przez urz�dnik�w. Urz�dnicy niczego nie tworz�, nie zarabiaj�, tylko konfiskuj� oszcz�dno�ci w wyniku opodatkowania, tym kt�rzy uczciwie pracuj�. Tak wi�c, aby rozda�, trzeba komu� zabra�. A jak my dostaniemy, to mo�e nie dostanie kto� inny.
Wr��my jednak do �r�de� gospodarki rynkowej. Czy s�yszeli�cie, aby jaki� unijny projekt zrewolucjonizowa� rynek? Pami�tacie jeszcze Strategi� Lizbo�sk�, kt�ra mia�a sprawi�, �e Unia Europejska b�dzie najbardziej innowacyjn� gospodark� �wiata? Czy Dolina Krzemowa powsta�a z pomoc� rz�du USA? Czy Microsoft, Google, czy Dell powsta�y za federalne dotacje? Nie, nie i jeszcze raz nie! Rz�d nigdy niczego nowego nie wymy�li� i nie wymy�li. Efekt rz�dowej interwencji to wy��cznie stagnacja, monopole i nieefektywno��. Dlatego w d�u�szej perspektywie czasowej dotowane firmy to potencjalni biorcy zasi�ku dla bezrobotnych. Ci, kt�rzy maj� dobry pomys� na biznes poradz� sobie bez dotacji.
Sk�d wi�c wzi�� kapita� potrzebny na start? Mo�e trzeba przypomnie� klasyczne �r�d�a pozyskiwania kapita�u. Pierwszy to oszcz�dzanie. A oszcz�dzanie to ograniczanie konsumpcji. Trudne we wsp�czesnym �wiecie totalnej konsumpcji, najlepiej na kredyt. Drugi spos�b to pozyskanie kapita�u na rynku. Nie zale�nie, czy b�dzie to bank, fundusz inwestycyjny czy inna instytucja po�yczkowa. Trzeci za� to sp�ka, naturalnie ze wsp�lnikiem, kt�ry b�dzie dawc� kapita�u.
Oczywi�cie ka�de z tych rozwi�za� nie jest tak komfortowe jak dotacja od ?Cioci Unii?. Jednak jestem pewien, �e kto� kto obejdzie si� bez dotacji, poradzi sobie na rynku znacznie lepiej od entuzjast�w rozkr�cania interesu na koszt podatnika. Samodzielny przedsi�biorca dysponuje przede wszystkim lepszym biznesplanem, zak�adaj�cym szybsza rentowno�� przedsi�wzi�cia. Prawdopodobnie taki biznesplan jest te� znacznie bardziej konkurencyjny, skoro zak�ada powodzenie. A powodzeniem jest pojawianie si� czynnika zysku, czyli wska�nika informuj�cym o prawid�owym funkcjonowaniu przedsi�biorstwa.
Dotowane przedsi�wzi�cie nie posiada tych cech. Pozwala co prawda na wi�kszy komfort, unikanie zmiany stylu �ycia, ale s� to tylko z�udzenia, kt�re czmychn�, gdy tylko wyczerpie si� �r�d�o �atwych pieni�dzy.
Dlatego dobra rada: je�li planujesz biznes, zak�adaj, �e b�dziesz musia� radzi� sobie sam. Miej zaufanie do siebie i do rynku. Rynek jest sprawiedliwy. Je�li jeste� dobry, z pewno�ci� to doceni. W�wczas ugrasz znacznie wi�cej od tych, kt�rzy nie daliby sobie rady bez cudzej pomocy. Chocia� c� to za pomoc pod przymusem?


Felieton ukaza� si� w marcowym wydaniu miesi�cznika "25 pomys��w na firm�"
Read more »

Monday, March 15, 2010

Intelektuali�ci korumpowani przez UE

W 2010 r. Komisja Europejska wyp�aci 6,7 milion�w euro bezpo�rednich dotacji dla instytut�w spraw publicznych i organizacji pozarz�dowych. W zamian mo�e liczy� na przychylno�� op�acanych sowicie intelektualist�w.

Jak co roku Komisja Europejska hojnie obdarzy �rodowiska naukowe, ekspert�w i aktywist�w, skupionych w r�norodnych organizacja pozarz�dowych, think-tankach i o�rodkach analitycznych. Zdecydowanie b�d� to organizacje proeuropejskie. Mo�na postawi� te� tez� odwrotn�: czy w ten spos�b urz�dnicy KE nie kupuj� przypadkiem przychylno�ci intelektualist�w, bowiem w kierowanych przez nich organizacjach, unika si� krytykowania UE jak ognia?
Jak informuje eurosceptyczny portal EUobserver.com, najwi�kszymi tegorocznymi beneficjantami s�: Platforma Europejskich Socjalnych Organizacji Pozarz�dowych (grant 700 tys. euro), organizacje: Nasza Europa (605 tys. euro) czy Przyjaciele Europy (192 tys. euro). Ju� same nazwy organizacji m�wi� o g��bokim zaanga�owaniu ich za�o�ycieli w krzewieniu pogl�d�w zbie�nych z celami, do kt�rych zosta�y powo�ane? unijne organy w�adzy. Jednak w�r�d dotowanych instytucji mo�na znale�� bardzo znane fundacje np. European Policy Centre, kt�rej pracownicy s� jednymi z najcz�ciej cytowanych w mi�dzynarodowej prasie "niezale�nych ekspert�w", podobnie Centre for European Policy Studies, a tak�e Fundacja Roberta Schumana czy Fundacja Heinricha B�lla.
Komisja Europejska bezpo�rednio dotuje tak�e instytucje z Polski. Instytut Spraw Publicznych otrzyma� 62,5 tys. euro, a Polska Fundacja im. Roberta Schumana 90 tys. euro. Dziennikarze EUobserver.com zastanawiaj� si�, czy nie jest to przypadkiem kupowanie przychylno�ci za pieni�dze. "Udaj� niezale�ne think-tanki, a tak naprawd� s� cheerleederkami Unii Europejskiej" ? komentuje Pieter Cleppe z brytyjskiego konserwatywnego instytutu Open Europe, jednej z najbardziej krytycznych organizacji wobec dzia�a� Brukseli.
Jednak bezpo�rednie dotowanie przez Komisj� Europejsk� to tylko kropla w morzu euro, p�yn�cych ka�dego roku do tzw. trzeciego sektora. Organizacje pozarz�dowe i think-tanki otrzymuj� miliony euro w ramach r�norodnych projekt�w unijnych realizowanych w ramach tzw. Program�w Operacyjnych. Niekt�re organizacje s� na tyle uzale�nione od publicznych pieni�dzy, �e obecnie naciskaj� na polski rz�d, aby przyspieszy� wyp�acanie dotacji, poniewa� ko�cz� si� im pieni�dze. Pozostaje jednak pytanie: czy wyp�acane z kieszeni podatnika kwoty po�ytkowane s� rzeczywi�cie w tzw. interesie publicznym, czy interesie urz�dnik�w, kt�rzy je przyznaj�?
Cz�ciow� odpowied� na to pytanie mo�na znale�� w ostatnim badaniu pt. "Think-tanki i programy spo�ecze�stwa obywatelskiego" zrealizowanym przez Uniwersytet Pensylwania. Wnioski z badania, kt�re obj�y ponad 6500 think-tank�w z ca�ego �wiata (w tym 2393 z Europy) wykazuj� wyra�ne r�nice w postrzeganiu i funkcjonowaniu instytut�w spraw publicznych w Europie i Stanach Zjednoczonych.
R�nica postrzegania filantropii na Starym Kontynencie i za oceanem jest dramatyczna. Podczas, gdy w USA, think-tanki finansowane s� przewa�nie przez osoby prywatne oraz firmy, niezale�ne od publicznych pieni�dzy s� postrzegane jako podstawowy element spo�ecze�stwa obywatelskiego i niezale�nych komentator�w w debacie publicznej.
Zupe�nie odmiennie jest rozumiana rola think-tank�w w Europie. W Europie model ameryka�ski jest uznawany za skorumpowany i dzia�aj�cy na korzy�� sponsor�w. Natomiast za "niezale�ne" uznaje si� instytuty funkcjonuj�ce za pieni�dze podatnik�w.
To ca�kowite nieporozumienie. Think-tanki maj� sw�j statut, cele i spos�b funkcjonowania. Najwi�ksz� korzy�ci� dla sponsor�w prywatnych jest kszta�towanie konkurencyjnych warunk�w dla rozwijania biznesu. Innymi s�owy firmy i przedsi�biorcy �o�� na think-tanki, poniewa� ich funkcjonowanie jest korzystne dla wszystkich uczestnik�w rynku: konsument�w i oferent�w. Tymczasem instytuty funkcjonuj�ce za pieni�dze Brukseli maj� cele dok�adnie odwrotne i sprzeczne z interesem publicznym konsument�w i przedsi�biorc�w. Pozbawione krytyki wobec urz�dnik�w, pozwalaj� im kszta�towa� polityk� publiczn� zgodnie ze swoimi potrzebami. Spogl�daj�c na rozw�j Unii Europejskiej, mo�na wykaza�, �e tak si� dzieje: urz�dnik�w jest coraz wi�cej. ��daj� oni coraz wi�kszych pieni�dzy za sw� prac�. Wzrasta tak�e ilo�� przepis�w i regulacji. Zwi�ksza si� wi�c rola unijnych instytucji w �yciu gospodarczym. Skutkiem tego s� coraz wy�sze podatki i coraz gorsze warunki funkcjonowania biznesu. Gdy UE finansuje think-tanki, instytuty pozostaj� najcz�ciej bezkrytyczne wobec Brukseli, wy��czone z debaty publicznej, nie spe�niaj� wi�c funkcji do jakiej zosta�y powo�ane.
Inne wyniki bania przeprowadzonego przez naukowc�w z Uniwersytetu Pensylwania s� r�wnie� interesuj�ce. Europejskie instytuty zajmuj� si� niemal wy��cznie przys�owiowym "biciem piany", a wi�c bezproduktywn�, masow� produkcj� ksi��ek, opracowa� i idei. Mo�na wi�c powiedzie�, �e ograniczaj� si� wy��cznie do debatowania, opisywania i informowania. Zupe�nie inny efekt ma praca think-tank�w w Stanach Zjednoczonych. Ich produktem s� przewa�nie praktyczne rozwi�zania dotycz�ce wdra�ania okre�lonych polityk. Ameryka�skie instytuty skupiaj� si� na podawaniu gotowych sposob�w reform, przynosz�cych oszcz�dno�ci bud�etowi, a obywatelowi ? korzy�ci. Europejskie instytuty s� okre�lane przez naukowc�w jako "uniwersytety bez student�w". Natomiast organizacje z USA potrafi� skutecznie oddzia�ywa� na �ycie publicznie, promuj�c lub blokuj�c konkretne projekty, tworz�c wp�ywowe koalicje, cz�sto sk�adaj�ce si� z organizacji reprezentuj�cych r�ne opcje, ale ��cz�ce si� wok� konkretnego celu.
Mo�na wi�c odnie�� wra�enie, �e w Europie think-tanki s� w�a�ciwie niepotrzebne. Bez ich pracy, skoro ogranicza si� wy��cznie do prezentowania abstrakcyjnych idei, ewentualnie do chwalenia urz�dnik�w ? spo�ecze�stwo mo�e si� obej��. Nie ma wi�c co ubolewa�, �e think-tanki w Europie maj� mniejsze bud�ety, zatrudniaj� mniej ludzi, a ich rola w �yciu publicznym jest praktycznie niezauwa�alna. Gdy w 2013 r. wyschnie strumie� unijnych pieni�dzy, mo�e okaza� si�, �e wi�kszo�� tzw. "instytucji po�ytku publicznego" zwyczajnie �eruj�cych na kieszeni podatnika, upadnie. Smutne, ale w�a�nie wtedy nale�y spodziewa� si� najwi�kszego po�ytku dla obywateli.

Artyku� ukaza� si� w Najwy�szym Czasie!
Read more »

Monday, March 08, 2010

Artyku� w Go�ciu Niedzielnym

W 2040 r. �wiat prawdopodobnie zostanie zdominowany przez jedno gospodarcze mocarstwo: Chiny.

W literaturze apokaliptycznej cz�sto przedstawiany jest podb�j zachodniej cywilizacji przez przybysz�w ze Wschodu. Europa ma by� os�abiona wojn� czy kataklizmem naturalnym. Jednak uderzenie komety nie jest konieczne, aby str�ci� z piedesta�u Uni� Europejsk� i Stany Zjednoczone. Wystarczy obecny poziom bierno�ci, protekcjonizmu, stagnacji i idiotycznych strategii w rodzaju Wsp�lnej Polityki Rolnej, Strategii Lizbo�skiej czy Pakietu Klimatycznego.

Detronizacja
Robert Fogel, laureat Nagrody Nobla z ekonomii, nie pozostawia z�udze�. Za niespe�na 30 lat warto�� chi�skiego produktu krajowego brutto przekroczy 123 tryliony dolar�w, a gospodarka chi�ska b�dzie wytwarza� a� 40 proc. globalnego bogactwa. ��cznie z Indiami i krajami Azji Po�udniowo-Wschodniej Azjaci b�d� ��cznie wytwarza� blisko 2/3 �wiatowego PKB. Europa i Stany Zjednoczone zostan� zdetronizowane. Aby zrozumie�, jak rewolucyjna b�dzie to zmiana, wystarczy wspomnie�, �e obecnie UE i USA to najwi�ksze gospodarki �wiata, wytwarzaj�ce solidarnie po ok. 20 proc. �wiatowego PKB. Jednak w 2040 r. PKB USA b�dzie na poziomie Indii, natomiast PKB Unii Europejskiej b�dzie stanowi� zaledwie 5 proc. produktu globalnego brutto.

Dynamika rozwoju Chin nie przestaje zadziwia� ekonomist�w. PKB Chin w IV kwartale ubieg�ego roku wzr�s� a� o 10,7 proc. w stosunku do 2008 roku, podczas gdy ca�y �wiat boryka� si� z recesj�. Roczny wzrost gospodarki Chin w 2009 r. to 8,7 proc. Chi�ska inflacja by�a praktycznie niezauwa�alna, ale jej wzrost do blisko 2 proc. zaalarmowa� polityk�w do zaostrzenia polityki pieni�nej. Pojawi�y si� spekulacje o mo�liwym zacie�nieniu polityki kredytowej. Chi�skie akcje zdro�a�y w zesz�ym roku o przesz�o 100 proc., wi�c inwestorzy zacz�li dr�e� o trwa�o�� wzrost�w. Oczywi�cie pojawiaj� si� te� g�osy, �e dynamiczny wzrost w Pa�stwie �rodka to efekt spekulacyjnej ba�ki, kt�ra p�knie z dnia na dzie�. Jednak wydaje si�, �e nic nie jest w stanie zatrzyma� kolejnych azjatyckich inwestycji. By� mo�e gospodark� Chin, czy te� tamtejsze rynki akcji, czeka korekta, lecz d�ugookresowy trend wzrostowy ku globalnej hegemonii jest niezagro�ony.

Wi�cej tu

Read more »

Wednesday, March 03, 2010

Op-ed w Tygodniku Powszechnym

W TP ukaza�a si� moja opinia o polskich ekologach. Nie bez b�lu, po ostrej wymianie korespondencji z redakcj�. Niemniej doceniam gest w stron� poszerzenia debaty publicznej przez M. Olszewskiego. Tekst tu
Read more »

Monday, February 01, 2010

Policealna promocja miernoty

Ministerstwo Edukacji Narodowej marnuje nasze pieni�dze, ale co najbardziej bulwersuj�ce, nie robi dok�adnie nic, aby zapobiec marnotrawstwu!

Od kilkudziesi�ciu lat pa�stwo bierze na swoje barki coraz wi�cej ci�ar�w. Wida� wyra�nie, jak socjalne pa�stwo dobrobytu, przejmuje wiele funkcji tradycyjnej rodziny. Tak� kluczow� funkcj� jest edukacja.

Afera opisywana przez DGP, zwi�zana z wy�udzaniem olbrzymich dotacji na kszta�cenie policealne to tylko jeden z przejaw�w patologii. Wniosek mo�e by� tylko jeden: pa�stwowy monopol na kszta�cenie dzieci i m�odzie�y nie przynosi oczekiwanych skutk�w.

A spryciarze robi� kas�

Instytucje pa�stwowe roszcz� sobie prawo do wy��czno�ci na kszta�cenie umys��w i sumie�. Rodzice, kt�ry chc� uczy� dzieci w domu napotkaj� na wi�cej problem�w ni� udogodnie�. W kszta�ceniu policealnym panuje nieopisany ba�agan. Brakuje dobrych szk�, panuje mas�wka, gdzie spryciarze robi� kas�, a miernoty kszta�c� miernoty.

Coraz wi�cej funkcji pa�stwa to coraz wi�ksza biurokracja. Coraz wi�ksza administracja, to coraz wy�sze podatki. Dlatego tak ch�tnie przygl�damy si�, jak wydawane s� nasze ci�ko zarobione pieni�dze.

Badania przeprowadzone przez ameryka�skich ekonomist�w i psycholog�w wykaza�y, �e gdy zarz�dza si� cudzymi pieni�dzmi, podejmuje si� wiele nieracjonalnych decyzji. Cz�sto takich, kt�rych nie podj�oby si�, gdyby wydawa�o si� w�asne oszcz�dno�ci. Wida� jak na d�oni, �e nasze podatki rz�d wydaje lekk� r�k�.

Mechanizm opisany przez DGP ujawni� nie tylko fakt, �e Ministerstwo Edukacji Narodowej marnuje nasze pieni�dze, ale co najbardziej bulwersuj�ce, nie robi dok�adnie nic, aby zapobiec marnotrawstwu. Dlatego w obecnej sytuacji, gdy kt�rykolwiek z polityk�w b�dzie domaga� si� "wi�kszych pieni�dzy na edukacj�", nale�y si� temu przeciwstawi�, aby nie wyrzuca� pieni�dzy w b�oto.

Naturalnie wielu czytelnik�w b�dzie si� z�yma�, �e winne s� szko�y prywatne, kt�re w nieuczciwy spos�b wy�udzaj� pieni�dze z MEN. Oczywi�cie. Jednak dziej� si� tak dlatego, �e na rynku edukacyjnym nie ma konkurencji, lecz istnieje pa�stwowy monopol. Pa�stwo pozostaje wy��cznym gwarantem edukacyjnych funkcji pa�stwa, a firmy prywatne s� znacznie bardziej kreatywne w metodach maksymalizacji swoich zysk�w. Gdy oba mechanizmy zetkn� si� ze sob�, mamy patologi� do kwadratu.

Prawo rodzic�w

Edukacja to nie wyj�tek. Analogiczn� sytuacj� mamy na rynku ochrony zdrowia. Po co dba� o minimalizacj� koszt�w, skoro i tak zap�aci NFZ. Podobnie na ryku ubezpiecze�. OFE nie musz� dba� o emerytury klient�w, maksymalizuj� za to swoje koszty. Pa�stwo nie do��, �e zmusza Polak�w, aby zapisywali si� do funduszy, to jest jeszcze gwarantem na wypadek strat.

W g�o�nej ostatnio w USA ksi��ce na temat edukacji pt. "The Beautful Tree" James Tooley, opisuje swoje do�wiadczenia z nauczania w pa�stwowych szko�ach w Zimbabwe za czas�w dyktatury Roberta Mugabe oraz wsp�czesny boom edukacyjny w ubogich dzielnicach Indii. Okazuje si�, �e prywatne szko�y zak�adane przez rodzic�w kszta�c� nie tylko lepiej, ale przede wszystkim taniej: koszt kszta�cenia w szkole prywatnej jest 2,5 razy ni�szy.

W ostatnich latach w Polsce nast�pi� gigantyczny wysyp student�w. Na r�nego rodzaju studiach kszta�ci si� w Polsce ju� 0,5 mln os�b. Rektorzy szk� wy�szych narzekaj� jednak, �e wraz ze wzrostem liczby studiuj�cych, nast�pi� istotny spadek poziomu kszta�cenia. Nic dziwnego, skoro wiele program�w dla studiuj�cych staje si� fikcj�.

Dlatego uniwersaln� metod� uzdrowienia rodzimej edukacji powinno by� przywr�cenie konkurencji. Konkurencji mi�dzy kszta�ceniem pa�stwowym, prywatnym, rodzinnym, ko�cielnym. Nale�y nie tylko zr�wna� r�norodne metody kszta�cenia, ale umo�liwi� rodzicom wyb�r odpowiedniego sposobu kszta�cenia dla swoich dzieci.

Powr�t bonu edukacyjnego?

Nie podam tutaj gotowej recepty. Mo�e warto wr�ci� do koncepcji bonu edukacyjnego, za pomoc� kt�rego rodzice decydowaliby, komu zap�aci�: szkole publicznej, prywatnej, tej prowadzonej przez zakony czy mo�e zachowa� bon dla siebie i uczy� dzieci w domu?

Mam za sob� wiele do�wiadcze� zwi�zanych z edukacj�. Nauk� w komunistycznej podstaw�wce. Edukacj� domow� za granic�. Studia licencjackie w prywatnej szkole. Doktorat na pa�stwowym uniwersytecie. Dzieci pos�a�em do publicznego przedszkola, ale wkr�tce oddam je do prywatnej podstaw�wki.

Wiem jedno: nie istnieje przepis na idealn� szko��. Jednak konkurencja z pewno�ci� podnosi poziom kszta�cenia, pozostawiaj�c rodzicom prawo wyboru. Gdy wyboru nie ma, nie mo�na mie� pretensji do siebie, a jedynie do ministra edukacji.

Tekst zosta� opublikowany w Dzienniku Gazecie Prawnej

Wi�cej na temat afery mo�na przeczyta� w kolejnym artykule.

Read more »

Friday, January 29, 2010

Troska o klimat czy starcie ideologii?

Z Tomaszem Telukiem, politologiem i ekonomist�, rozmawiaj� Anna Grabi�ska i Tomasz Dalecki

Goniec Wolno�ci: Przy r�nych okazjach, sporo si� m�wi w mediach o globalnym ociepleniu. Czy Twoim zdaniem faktycznie jest to problem, z kt�rym musimy si� zmierzy�, czy w og�le mamy do czynienia z tym zjawiskiem i czy to w�a�nie ludzie s� za odpowiedzialni za jego powstanie?

Tomasz Teluk: Efekt cieplarniany to zjawisko naturalne. Dzi�ki temu, �e na Ziemi jest ciep�o, rozwin�o si� �ycie. Jednak przypisywanie winy za efekt cieplarniany cz�owiekowi to nadu�ycie. Najwi�kszym gazem cieplarnianym jest para wodna, pochodz�ca z parowania ocean�w. Wybuchy wulkan�w potrafi� wyrzuci� w atmosfer� tyle CO2, co ca�a epoka przemys�owa. "Ludzki" CO2 to zaledwie 0,25 proc. wszystkich emisji. Nie ma wi�c �adnego logicznego zwi�zku mi�dzy dzia�alno�ci� cz�owieka a globalnym ociepleniem.

? Dlaczego od pewnego czasu temat globalnego ocieplenia powraca jak bumerang? Czy nie ma wa�niejszych problem�w do rozwi�zania?

? Pod has�em "globalnego ocieplenia" zjednoczy�a si� lewica: socjali�ci, marksi�ci, zieloni itd. Dzi�ki temu maj� coraz wi�kszy wp�yw na opini� publiczn�. Oczywi�cie wi�ksze problemy to �mier� g�odowa dotykaj�ca lwi� cz�� ludzko�ci, choroby zaka�ne: malaria, gru�lica, HIV/AIDS.

? Za��my, �e efekt cieplarniany jest faktem, jakiego rodzaju zagro�enia niesie to dla Polski? Mo�e z polskiego punktu widzenia by�oby to raczej zjawisko korzystne?

? Prawdziw� tragedi� by�oby globalne och�odzenie. Gdyby powt�rzy�a si� "ma�a epoka lodowcowa", czyli spadek �rednich temperatur o 2 stopnie, czego nie mo�emy wykluczy�, skurczy�yby si� area�y upraw, wzros�yby koszty ogrzewania i zapadalno�� na choroby. Z perspektywy Polski efekt cieplarniany jest korzystny z punktu widzenia rolnictwa, turystyki i og�lnie komfortu �ycia.

? Czy widzia�e� film "The Great Global Warming Swindle", je�li tak co o nim my�lisz?

? Tak widzia�em. To bardzo dobry dokument. Na ekrany wszed� tak�e doskona�y obraz ?Not Evil, Just Wrong? obna�aj�cy hipokryzj� ca�ej histerii wok� efektu cieplarnianego. By� mo�e b�dziemy go dystrybuowa� w Polsce.

? W tej chwili jest moda na globalne ocieplenie, par� lat temu ci�gle si� m�wi�o o dziurze ozonowej (o kt�rej ostatnio m�wi si� jakby mniej). Czy mo�emy m�wi� o zmieniaj�cej si� modzie na "najwi�ksze zagro�enie dla pi�knej planety Ziemi"? Czy s� to realne zagro�enia, czy po prostu wielka manipulacja?

? Warto zauwa�y�, �e tzw. "odpowiedzialno�� ekologiczna" to wsp�cze�nie immanentny sk�adnik strategii zarz�dzania najwi�kszych przedsi�biorstw. Badania nad dziur� ozonow� by�y sponsorowane przez koncern chemiczny DuPont, kt�ry w chwili podpisania globalnego porozumienia o zakazie produkcji freon�w (jakoby powoduj�cych ?dziur� ozonow�?) by� ju� monopolist� w produkcji ich zamiennik�w. Mo�na te� odnotowa�, kt�re firmy najmocniej namawiaj� do walki z klimatem i sponsoruj� badania na ten temat.
Demonstruj�cy w Kopenhadze marksi�ci, trocki�ci, maoi�ci, geje, ekolodzy i feministki to ci sami ludzie, kt�rzy demonstruj� przeciwko globalizacji, kapitalizmowi czy ochronie �ycia. Zreszt� wiele tych grup finansowanych jest przez biurokrat�w.

? Wydaje si�, �e w przypadku dyskusji o klimacie mamy tak naprawd� do czynienie za starciem ideologii, i czasem mo�na wr�cz odnie�� wra�enie, �e nie o klimat tak naprawd� chodzi. Podczas demonstracji "solidarno�ci" z Kopenhag�, organizacje ekologiczne skandowa�y "chcemy zmiany systemu, nie klimatu". Dlaczego szeroko rozumiana lewica uwa�a, �e mamy do czynienia z powa�nym problemem, kt�ry w kr�tkim czasie mo�e doprowadzi� do zak�ady planety, za� prawica jest odmiennego zdania? Czy jest tak, �e po prostu prawica i lewica nie zgadzaj� si� ze sob� dla zasady, czy mo�e ma to jakie� g��bsze przyczyny?

? Oczywi�cie masz racj�. Demonstruj�cy w Kopenhadze marksi�ci, trocki�ci, maoi�ci, geje, ekolodzy i feministki to ci sami ludzie, kt�rzy demonstruj� przeciwko globalizacji, kapitalizmowi czy ochronie �ycia. Ich j�zykiem jest przemoc i wzywanie do rewolucji. Zreszt� wiele tych grup finansowanych jest przez biurokrat�w. Obie grupy potrzebuj� si� nawzajem i maj� te same cele: walk� z �yciem ludzkim, tradycj�, rodzin�, wolnym rynkiem. Nic wi�c dziwnego, �e prawica broni tych warto�ci, na kt�rych zosta�a zbudowana nasza cywilizacja.

? Czy to prawda, �e ca�e to szale�stwo rozpocz�a Margaret Thatcher, chc�c, w obliczu strajk�w, uzasadni� budow� elektrowni j�drowych?

? Nie, to lewacy musieli znale�� przeciwwag� dla sukces�w Thatcher i Reagana. Postanowili zjednoczy� si� pod has�em walki o klimat.

? Dlaczego akurat pod tym has�em?

? Lewicy to by�o na r�k�, wi�c w��czy�a si� w ruch, mog�c tym samym realizowa� postulaty walki z kapitalizmem, wolnym rynkiem, propaguj�c aborcj� i sztuczn� antykoncepcj�, ��daj�c zwi�kszania podatk�w i interwencjonizmu pa�stwowego.

? Zdaje si�, �e o ekologii nie m�wi si� poza kontekstem politycznym. Czy w zwi�zku z tym jest mo�liwe m�wienie o niej bez polityki? A mo�e ekologia jest po prostu tylko cz�ci� dyskursu politycznego i nie ma ani mo�liwo�ci, ani nawet potrzeby odpolitycznienia tego zagadnienia?

? Szkoda, �e wsp�cze�nie m�wi si� o ekologii wy��cznie w tym kontek�cie. �rodowisko naturalne to nasze wsp�lne dobro i wymaga specjalnej ochrony. Powinni�my rozwija� takie technologie, kt�re s� najlepsze zar�wno dla cz�owieka, jak i dla ochrony �rodowiska naturalnego. W tym sensie sam jestem ekologiem. Dobrze by by�o, gdyby troska o natur� przesta�a by� poligonem walki politycznej.

? Przed szczytem klimatycznym wyciek�a do prasy korespondencja mailowa naukowc�w zajmuj�cych si� klimatem, z kt�rej wynika, ze ich tezy s� naci�gane. Za oknem mamy wyj�tkowo surow� zim�, wed�ug niekt�rych ? najsurowsz� w bie��cym stuleciu. Mo�e wi�c rzekomy efekt cieplarniany w og�le jest fikcj�? Mo�e go po prostu nie ma, a nam przyjdzie si� zmierzy� raczej z och�odzeniem klimatu?
Chodzi o to, aby utrzyma� Trzeci �wiat w stadium skansenu i nie dopu�ci� do konkurowania z krajami rozwini�tymi. Pomoc humanitarna du�o nie kosztuje. Otwarcie rynk�w na wolny handel spowodowa�oby upadek socjalnego pa�stwa dobrobytu.

? Rzeczywi�cie skandal zwi�zany z wyciekiem danych z Hadley Research Unit pokazuje jasno, �e naukowcy k�amali dla polityk�w. S�awny "trik Mike?a" polega� na zawy�aniu temperatur, tak aby udowadnia�y tez� o efekcie cieplarnianym. Uczeni rosyjscy nie poznali danych, kt�re przesy�ali, bowiem klimatolodzy z Wielkiej Brytanii dobierali tylko te, kt�re im pasowa�y, np. pomiary temperatur z o�rodk�w wielkomiejskich, gdzie lokalnie temperatury s� wy�sze. Natomiast sugerowanie si� tym, co widzimy za oknem, by�oby nieprofesjonalne. Tak w�a�nie robi� ekolodzy, kt�rzy gdy jest upa� strasz� ociepleniem. Jednak z pomiar�w Hadley Research Unit wynika wyra�nie, �e w latach 1988-1998 mamy do czynienia ze wzrostem temperatur, natomiast od 1998 r. trend jest dok�adnie odwrotny, z lokalnym minimum w 2008 r.

? Zako�czy� si� ju� szczyt klimatyczny w Kopenhadze, na kt�rym mia�o by� wypracowane wsp�lne stanowisko dotycz�ce redukcji emisji gaz�w cieplarniach. Czy potrzebujemy takiej og�lno�wiatowej ustawy ograniczaj�cej produkcj� tych gaz�w?

? Pr�ba stworzenia mi�dzynarodowego porozumienia dotycz�cego ograniczenia emisji gaz�w cieplarnianych to de facto pr�ba stworzenia rz�du globalnego, sprawuj�cego gospodarcz� w�adz� nad krajami-sygnatariuszami na podstawie nakazowo-rozdzielczego systemu przydzia�u pozwole� na emisj� CO2. Naturalnie kolejnego szczebla biurokracji potrzebuj� tylko politycy.

? S�yszeli�my, �e by� mo�e teza o odpowiedzialno�ci cz�owieka za zmiany klimatu (o ile mamy z nimi faktycznie do czynienia) jest wyssana z palca. Dlaczego w obliczu tych rewelacji zamiast rzetelnego �ledztwa odbywa si� szczyt klimatyczny w Kopenhadze, a UE daje krajom najubo�szym 5,5 mld euro na walk� ze zmianami klimatu? O co w tym wszystkim naprawd� chodzi?
Prawdziw� tragedi� by�oby globalne och�odzenie. Z perspektywy Polski efekt cieplarniany jest korzystny z punktu widzenia rolnictwa, turystyki i og�lnie komfortu �ycia.

? Chodzi o to, aby utrzyma� Trzeci �wiat w stadium skansenu i nie dopu�ci� do konkurowania z krajami rozwini�tymi. Pomoc humanitarna relatywnie du�o nie kosztuje. Tymczasem otwarcie rynk�w na wolny handel spowodowa�oby upadek socjalnego pa�stwa dobrobytu. Pierwsze pad�oby pozbawione dotacji i nieefektywne rolnictwo, potem wiele du�ych przedsi�biorstw, kt�re w Europie koncentruj� si� g��wnie na zwalczaniu konkurencji. Bogaci nie chc� zrezygnowa� z ich wygodnego stylu �ycia, cho� cen� jest faktyczne skazywanie tych Bogu ducha winnych ludzi z Czarnej Afryki na �mier� z g�odu i chor�b.

? Przejd�my mo�e teraz na nasze Polskie podw�rko. Robert Cyglicki, dyrektor Greenpeace Polska powiedzia�, �e ?Polska po raz kolejny ci�gnie Europ� w d�, a premier Tusk zaj�� wczoraj przedostatnie miejsce w kategorii "zaanga�owanie w sprawy klimatyczne" w rankingu brukselskich korespondent�w, kt�rzy oceniali przyw�dc�w pa�stw UE. Czy powinni�my si� wstydzi� za naszego premiera?

? Nie wiem co rzeczywi�cie ugra� Donald Tusk. Je�li to prawda, pochwal� go publicznie. Zreszt� chwal� go tak�e za postaw� wobec tzw. "kryzysu ekonomicznego". Czasem wystarczy powstrzyma� si� od dzia�ania, aby osi�gn�� pozytywne skutki.

? S�yszymy ostatnio o mo�liwo�ci wprowadzenia tzw. "podatku w�glowego". Wydaje si� to by� pomys�em do�� kuriozalnym. Jakie mog� by� konsekwencje wprowadzenie takiego podatku?

? To dzia�anie rz�d�w Francji i Niemiec na rzecz ograniczenia konkurencji ze strony przedsi�biorstw z Polski. Nasza gospodarka opiera si� na energii uzyskiwanej ze spalania w�gla. Podatek w�glowy zniszczy konkurencyjno�ci naszych firm, doprowadzi do lawinowego wzrostu cen energii oraz wszystkich innych produkt�w.

? Czy w og�le mo�liwe jest oszacowanie finansowych i spo�ecznych koszt�w, jakie poniesie nasz kraj w wyniku histerii globalnego ocieplenia? Jakich innych zagro�e�, poza bezpo�rednimi skutkami finansowymi, mo�emy si� spodziewa� ? (Np. wstrzymania inwestycji z powodu niedoboru energii w niekt�rych regionach kraju?) Czy grozi nam powr�t do ? znanego niekt�rym tylko z film�w Barei ? dwudziestego stopnia zasilania?

? 100-procentowa podwy�ka cen pr�du jest niemal przes�dzona. Tak samo jak kilkuprocentowy ubytek PKB w d�ugim okresie. Gdyby postulaty "dekarbonizacyjne" zosta�y wcielone w �ycie ? polska gospodarka, gdzie 95 proc. energii elektrycznej pochodzi ze spalania w�gla, leg�aby w gruzach, a tysi�ce os�b straci�yby prac�.

? Zanim t�usty schudnie, chudy umrze. Kraje bogate sta� na pewn� ekstrawagancj�, ale czy nie jest tak, �e ta globalna histeria stanowi zagro�enie dla fizycznej egzystencji milion�w �wiatowych n�dzarzy?

? Dok�adnie. Jeden z noblist�w przyzna�, �e uprawa biopaliw to zbrodnia przeciwko ludzko�ci. Gdy spala si� �ywno�� jest to po prostu niemoralne. Tego typu "ekologiczna" polityka z oczywistych powod�w uderza w biedot�, a nie w bogaczy. Z powodu wy�szych cen energii rosn� ceny �ywno�ci.

? Jeste� prezesem Instytutu Globalizacji, autorem ksi��ki "Mitologia efektu cieplarnianego", za kt�r� Instytut otrzyma� ostatnio presti�ow� Nagrod� Templetona. Jako uznany ekspert prowadzisz o�ywion� dzia�alno�� publicystyczn�, nawo�uj�c do zachowania zdrowego rozs�dku w ocenie rzekomych zmian klimatu. Jak oceniasz efekty edukacyjne swoich dzia�a�? Z sonda�y wynika, �e Polacy nie dali si� do ko�ca og�upi� i w przeciwie�stwie do innych narod�w Europy, nie uwa�aj� globalnego ocieplenia za g��wne zagro�enie dla �wiata.
Jeden z noblist�w przyzna�, �e uprawa biopaliw to zbrodnia przeciwko ludzko�ci. Gdy spala si� �ywno�� jest to po prostu niemoralne. Tego typu ?ekologiczna? polityka z oczywistych powod�w uderza w biedot�, a nie w bogaczy.


? Po raz pierwszy zacz��em zwraca� uwag� na zagro�enia ze strony hipotezy efektu cieplarnianego ju� w 2005 r. Wtedy redaktorzy naczelni gazet, do kt�rych pisa�em, pukali si� w czo�o. Jednak z roku na roku problem stawa� si� coraz bardziej widoczny i z ka�dym rokiem przybywa�o sceptyk�w hipotezy globalnego ocieplenia. Prze�om nast�pi� po wydaniu w zesz�ym roku mojej ksi��ki, tu� przed konferencj� klimatyczn� w Poznaniu. Spodziewa�em, �e lewacy rzuc� mi si� do gard�a, ale sta�o si� co� odwrotnego. Otrzyma�em bardzo du�o wyraz�w sympatii i poparcia. Na przyk�ad wczoraj rano dzwoni� do mnie pewien ksi�dz profesor z W�och, aby pogratulowa� mi ksi��ki. Nagroda Templetona doda�a mi tylko si� do dalszej walki. O jej efekt jestem spokojny. Polacy szukaj� prawdy i s� odporni na fa�sz i manipulacje.

? Kilka s��w o Instytucie Globalizacji. Czym jeszcze ? poza zwalczaniem mitologii efektu cieplarnianego ? si� zajmujecie?

? IG prowadzi wiele projekt�w z zakresu polityki publicznej. Prowadzimy tak�e wydawnictwo, organizujemy debaty i wyk�ady. W�a�nie uruchomili�my now� stron� www.globalizacja.org, gdzie stworzyli�my Klub IG, chc�c otworzy� si� na nowych sympatyk�w. Rozpocz�li�my tak�e pierwszy projekt historyczny wraz z rosyjskim stowarzyszeniem Memoria�. Prowadzimy tak�e badania nad cyfryzacj� kraju. Przymierzamy si� tak�e do wielu innych inicjatyw, o kt�rych b�dzie w tym roku bardzo g�o�no. Zapraszamy wszystkich ch�tnych do wsp�pracy.

Niniejszy wywiad ukaza� si� w "Go�cu wolno�ci"
Read more »

Tuesday, January 26, 2010

Krytyka "trzeciej drogi"

Jakkolwiek b�d� to zwolennicy wolnego rynku, jak i apologeci socjalizmu, chcieliby mie� Pana Boga po stronie sojusznik�w, Ko�ci� Katolicki niezmiennie pozostaje neutralny wobec jednoznacznego wskazania okre�lonego systemu ekonomicznego, jako sprawiedliwego spo�ecznie i po��danego.

Pojawieniu si� pierwszej encykliki spo�ecznej Papie�a po 18 latach od czasu pami�tnej Centesimus annus Jana Paw�a II, towarzyszy�o zrozumia�e ze strony duchownych, wiernych, uczonych, a tak�e medi�w. Podczas, gdy Centesimus annus by�a prze�omowym dokumentem w ponownym uznaniu przez Ko�ci� Katolicki donios�ej roli w�asno�ci, wolno�ci i rynku, Caritas in veritate jest z jednej strony kontynuacj� pog��biania wiedzy Ko�cio�a na temat rynku, gospodarki i rozwoju ekonomicznego w czasach globalizacji, z drugiej za� ? s�uszn� krytyk� s�abych stron kapitalizmu, zw�aszcza gdy przyjmuje on form� zorganizowanej biurokracji. W niniejszym komentarzu skupi� si� w tym co dla mnie, jako filozofa polityki i eksperta z dziedziny ekonomii interesuje najbardziej, czyli na stosunku Benedykta XVI do gospodarki wolnorynkowej, proces�w globalizacyjnych i funkcji pa�stwa. W pewnych obszarach postaram por�wna� �w stosunek z my�l� Jana Paw�a II z Centesimus annus.

1. Neutralno�� Ko�cio�a Katolickiego wobec system�w ekonomicznych

Jakkolwiek b�d� to zwolennicy wolnego rynku, jak i apologeci socjalizmu, chcieliby mie� Pana Boga po stronie sojusznik�w, Ko�ci� Katolicki niezmiennie pozostaje neutralny wobec jednoznacznego wskazania okre�lonego systemu ekonomicznego, jako sprawiedliwego spo�ecznie i po��danego. Dlatego po lekturze nowej encykliki spo�ecznej Papie�a, rozczarowani b�d� nie tylko ci, kt�rzy oczekiwali surowego pot�pienie kapitalizmu, b�d� dopatrywali si� bezwarunkowego poparcia dla redystrybucyjnego pa�stwa socjalnego. Rozczarowani b�d� tak�e ci, kt�rzy wci�� oczekuj� od Ko�cio�a wskazania trzeciej drogi, na skr�ty, gdzie� pomi�dzy kapitalizmem, a socjalizmem, kt�ra mia�aby prowadzi� wprost do Kr�lestwa Bo�ego, ju� tu, na ziemi. Wydaje si�, �e od kilkudziesi�ciu lat jeste�my przecie� �wiadkami funkcjonowania takiej socjalno-rynkowej hybrydy, kt�r� Ko�ci� i tak nieustannie krytykuje, a kt�ra wsp�czesnego cz�owieka nape�nia niepewno�ci�, l�kiem i rozczarowaniem.
Trzecia droga jest poddana krytyce g��wnie dlatego, �e jest oparta na negacji Tradycji chrze�cija�stwa, przede wszystkim w aspekcie moralnym. Je�li systemy polityczne i ekonomiczne maj� realizowa� potrzeby cz�owiek �yj�cego w kulturze �mierci: przyzwolenia na aborcj�, sztuczn� regulacj� pocz��, zwi�zki homoseksualne, eutanazj� czy manipulacje embrionalne ? nie mo�e to by� droga, kt�r� akceptuje Ko�ci�.
We wprowadzeniu do encykliki Ojciec �wi�ty przypomina najwa�niejsze przykazanie chrze�cijanina: przykazanie mi�o�ci . Owo przykazanie �aski mi�o�ci mo�e w pe�ni realizowa� si� tylko w duchu prawdy i wok� zasady mi�o�ci w prawdzie skupia si� katolicka nauka spo�eczna . Odwo�anie do etycznej strony dzia�alno�ci cz�owieka jest naturalne. Tylko dzi�ki dzia�aniu sprawiedliwemu i trosce o dobro wsp�lne, cz�owiek mo�e czyni� dobro, niezale�nie od otoczenia w jakim przysz�o mu dzia�a�. Oznacza to, i� kapitalizm czy socjalizm, nie jest z�y czy dobry, jakkolwiek w czystej formie oba systemu nie zwyk�y funkcjonowa�. Kluczowe jest jak post�puje cz�owiek w danych mu warunkach i czy jest to dzia�anie zgodne z w�asnym sumieniem i nauczaniem Jezusa Chrystusa.
Podczas, gdy Jan Pawe� II w Centesimus annus, odwo�ywa� si� do encykliki Leona XIII Rerum novarum, powsta�ej sto lat wcze�niej, Benedykt XVI nawi�zuje do encykliki Populorum progressio z 1967 r. Ojciec �wi�ty postanawia podj�� nauczanie swego poprzednika o ludzkim rozwoju i dokona� jego aktualizacji . Aktualizacji, poniewa� ludzko�� wkroczy�a w er� bardzo szybkiej globalizacji, procesu ekonomicznej, spo�ecznej i politycznej integracji �wiata za spraw� nowych technologii komunikacji. W�a�nie owej prawdy o ludzkim rozwoju w dobie globalizacji zamierza w swojej spo�ecznej misji Ko�ci� poszukiwa�.

2. Krytyka trzeciej drogi

W niniejszym komentarzu pomin� Rozdzia� I omawianej encykliki nawi�zuj�cej wprost do Populorum progressio, przechodz�c od razu do sedna czyli do papieskich rozwa�a� na temat polityki i gospodarki. Wydaje si� bezmiar logiczne, �e skoro papie� nie idealizuje �adnego ze znanych system�w ekonomicznych, a skupia si� na krytyce tego co jest, czyli zachodniego modelu redystrybucyjnego pa�stwa dobrobytu z jednej strony, z drugiej za� trzymanym w szachu biurokratycznej globalizacji, pa�stw rozwijaj�cych si� i niedorozwini�tych, jest to krytyka trzeciej drogi ? socjalno-rynkowej hybrydy i globalnego �adu gospodarczego, opartego na decyzjach mi�dzynarodowych gremi�w.
W rozwa�aniach o rozwoju ludzkim w naszych czasach, Papie� poddaje ocenie podstawowe elementy gospodarki rynkowej. Rozpoczyna od zysku. ?Zysk jest po�yteczny, je�li jako �rodek skierowany jest do celu nadaj�cego mu sens zar�wno co do tego, jak go uzyska�, jak i do tego, jak wykorzysta�. Wy��czny cel zysku, je�li zosta� �le osi�gni�ty i je�li jego ostatecznym celem nie jest dobro wsp�lne, rodzi ryzyko zniszczenia bogactwa i tworzenia ub�stwa? ? pisze Papie�. Warto zatrzyma� si� w tym momencie, bo czynnik zysku jest fundamentalnym czynnikiem funkcjonowania gospodarki wolnorynkowej. Wato te� przypomnie�, co o zysku m�wi� Jan Pawe� II. ?Ko�ci� uznaje pozytywn� rol� zysku jako wska�nika dobrego funkcjonowania przedsi�biorstwa (?) Zysk nie jest jedynym regulatorem �ycia przedsi�biorstwa; obok niego nale�y bra� pod uwag� czynniki ludzkie i moralne, kt�re s perspektywy d�u�szego czasu okazuj� si� przynajmniej r�wnie istotne dla �ycia przedsi�biorstwa? . Podczas, gdy Jan Pawe� II zdaje si� m�wi�, zysk jest dobry je�li s�u�y cz�owiekowi, Benedykt XVI pyta g��biej, jak zosta� zysk osi�gni�ty i jak zostaje wykorzystany.
Krytyce zostaje poddane zostaje �wiatowy �ad oparty na globalizacji biurokratycznej. Globalizacji takiej, kt�ra nie bazuje na sprawiedliwo�ci i wolnym dzia�aniu rynk�w, ale globalizacji ?zielonego stolika?, urz�dniczej, politycznej, a przez to prowadz�cej do zak��cania naturalnych proces�w wymiany, migracji czy pomocy mi�dzynarodowej.
Papie� dostrzega szereg problem�w wydolno�ci stworzonej przez bogaty zach�d koncepcji socjalnego pa�stwa dobrobytu i hamowania konkurencji za strony pa�stw rozwijaj�cych si� i niedorozwini�tych. Benedykt XVI zauwa�a, �e ?mamy do czynienia z nadmiernymi formami ochrony wiedzy ze strony kraj�w bogatych przez zbyt sztywne korzystanie z prawa w�asno�ci intelektualnej? . Ponadto ?systemy ochrony i opieki (?), z trudem osi�gaj� i mog� z jeszcze wi�ksz� trudno�ci� osi�ga� w przysz�o�ci swoje cele sprawiedliwo�ci spo�ecznej w g��boko zmienionym obrazie si�? .
Papie� krytykuje takie bariery dla globalizacji, kt�re s� bezpo�rednimi przyczynami ub�stwa kraj�w niedorozwini�tych: c�a, kt�rych celem jest uniemo�liwienie uczciwej konkurencji z pa�stwami rozwini�tymi . Natomiast w globalizacji widzi g��wn� szans� wyj�cia z niedorozwoju i biedy, pod warunkiem, gdy mi�dzynarodowy �ad podda si� kierownictwu mi�o�ci w prawdzie .
Benedykt XVI wykazuje, �e produkcja determinowana paradygmatem niskich koszt�w produkcji, spowodowa�a przeniesienie zak�ad�w zagranic�, co z jednej strony skutkuje ni�sz� ochron� praw pracowniczych w krajach ubogich, z drugiej za� stawia na skraju bankructwa systemy spo�eczne pa�stw rozwini�tych. Benedykt XVI przypomina za Janem Paw�em II, �e najwi�kszym kapita�em, tw�rc� i celem systemu gospodarczego jest cz�owiek .
Papie� zauwa�a, �e wolny przep�yw kapita�u, pracy i os�b stwarza nowe problemy: izolacj� kulturow�, rozbicie rodzin i generalnie niepewno��. ?Ponadto wiedza ekonomiczna m�wi nam, �e strukturalna sytuacja niepewno�ci rodzi postawy antyprodukcyjne i trwonienia zasob�w ludzkich, poniewa� pracownik sk�ania si� do biernego przystosowania do automatycznych mechanizm�w, zamiast da� wyraz swojej kreatywno�ci. R�wnie� w tym punkcie dochodzi do zbie�no�ci mi�dzy wiedz� ekonomiczn� i ocen� moraln�. Koszty ludzkie zawsze s� tak�e kosztami ekonomicznymi, a z�e funkcjonowanie ekonomii poci�ga za sob� r�wnie� koszty ludzkie? .
Krytykuje tak�e pojawienie si� nowej mentalno�ci towarzysz�cej tworzeniu trzeciej drogi: pomostu mi�dzy kapitalizmem a socjalizmem, ?mentalno�ci antynatalistycznej? , kt�ra dla ograniczenia konkurencji ze strony pa�stw rozwijaj�cych si�, w pa�stwach bogatych sprzyja negowaniu i unicestwianiu �ycia. W efekcie jeden z g��wnych aspekt�w globalnego rozwoju sprowadza si� do przymusowej kontroli urodzin, naruszaj�c fundamentalne dla ka�dego cz�owieka prawo do �ycia.

3. Ku etyce rynku, pa�stwa i globalizacji

Benedykt XVI krytykuj�c wsp�czesne socjalne pa�stwo dobrobytu oraz globalny biurokratyczny porz�dek �wiata, odwo�uje si� do moralnych aspekt�w ludzkiego dzia�ania. Lekarstwem na bol�czki wadliwej redystrybucji, nie ma by� jednak jej likwidacja, czy zast�pienie jej mechanizmami rynkowymi, antidotum ma by� redystrybucja oparta na braterstwie i bezinteresowno�ci. Podobnie z dzia�alno�ci� ekonomiczn�. Nie nale�y ogranicza� kapitalizmu, wi�cej w�adzy przekazuj�c urz�dnikom. Wyj�ciem sytuacji ma sta� si� odwo�anie do etycznych aspekt�w wolnego rynku, mi�o�ci bli�niego, sprawiedliwo�ci i prawdy. ?Ka�da decyzja ekonomiczna ma konsekwencje o charakterze moralnym? ? przypomina Papie�. Id�c dalej, przypomina, powtarzaj�c za Janem Paw�em II, �e ?Solidarno�� do przede wszystkim fakt, �e wszyscy czuj� si� odpowiedzialni za wszystkich, dlatego nie mo�na jej odnosi� jedynie do pa�stwa . Jest wi�c nie do przyj�cia pod wzgl�dem moralnym dla katolika, aby swoje solidarne uczestnictwo w spo�ecze�stwie, opiera� jedynie na p�aceniu podatk�w i oczekiwaniu wyr�czenia go z jego moralnych powinno�ci wobec bli�niego, od redystrybucyjnego pa�stwa socjalnego.
Jego �wi�tobliwo�� pok�ada ufno�� w prawie. Jego zdaniem dobry spo�ecznie system to taki, kt�ry posiada odpowiednie regulacje. Funkcje redystrybucyjne pa�stwa s� przyk�adami takich regulacji. Jednak�e wsp�cze�nie, w dobie globalizacji, pa�stwo staje si� zbyt s�abe dla zaspokojenia wszystkich ekonomicznych potrzeb ludzko�ci, cho� Papie� wzywa, by nie og�asza� zbyt wcze�nie ko�ca roli pa�stwa. System solidarno�ci spo�ecznej powinien wi�za� si� z wi�ksz� aktywno�ci� obywatelsk�, a by� mo�e nawet wsp�decydowaniem o konkretnym przeznaczeniu okre�lonych danin przekazanych pa�stwu .
Wed�ug Benedykta XVI funkcje pa�stwa i funkcje rynku nie powinny ze sob� konkurowa�, lecz wsp�dzia�a�. Solidarno�� ekonomiczna jest w�a�nie wsp�prac� pa�stwa i rynku na p�aszczy�nie makroekonomicznej.
Natomiast na p�aszczy�nie mikroekonomicznej owa solidarno�� wyra�a si� w odpowiedzialno�ci spo�ecznej przedsi�biorstwa, kt�re nie powinno przynosi� wy��cznie zysk�w w�a�cicielom, ale pracownikom, konsumentom czy spo�eczno�ci lokalnej . Jedyn� aktywno�ci� ekonomiczn�, kt�ra wzbudza moralny sprzeciw jest kr�tkoterminowa spekulacja: dla egoistycznego zysku, wyzyskuj�ca i marnotrawi�ca zasoby i potencja� przedsi�biorstwa.
Na etyce powinna bazowa� tak�e globalizacja, kt�ra nie jest sama w sobie, ani dobra, ani z�a. Trzeba wykorzysta� jej atuty, aby nie sta� si� jej ofiarami. Bardzo istotne jest wezwanie Jego �wi�tobliwo�ci do otwarcia rynk�w, zniesienia biurokratycznych barier i stworzenia sprzyjaj�cych regulacji dla pe�niejszego uczestnictwa w globalizacji przez pa�stwa rozwijaj�ce si� i s�abo rozwini�te, co wi��e si� z przyj�cia bardziej konkurencyjnej postawy ze strony pa�stw bogatych i zrezygnowanie z tradycyjnej roli globalnych filantrop�w.

4. Zwi�zki zawodowe, rz�d �wiatowy i potrzeba dalszych bada�

Wydaje si�, �e Benedykt XVI zbytni� ufno�� pok�ada w roli zwi�zk�w zawodowych, jako podstawowych organizacji obrony praw pracownika jako jednostki. By� mo�e w ca�ej swej dobroci i ufno�ci w drugiego cz�owieka, Ojciec �w. nie zauwa�y�, �e zwi�zki zawodowe na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat uleg�y swoistej erozji, w du�ej mierze odchodz�c w�a�nie od swoich etycznych za�o�e�, na rzecz indywidualnych korzy�ci lider�w zwi�zkowych. Mia�o to wiele negatywnych konsekwencji, pocz�wszy od upartyjnienia organizacji zwi�zkowych, cz�sto g�osz�cych przekonania sprzeczne z Nauk� Spo�eczn� Ko�cio�a Katolickiego, a oparte na ideologii neomarksistowskiej, a sko�czywszy na zwi�zkach z mafi�, tak si� to dzieje w Stanach Zjednoczonych czy we W�oszech. Cz�sto te� dzia�alno�� zwi�zkowa, nastawiona na radykalny konflikt z prawowitymi w�a�cicielami, nosi znamiona przemocy, a jej efekty zmierzaj�ce np. do usztywnienia zasad pracy i utrzymaniu przywilej�w pracowniczych, skutkuje bankructwem zak�ad�w lub bezrobocie. By� mo�e zasadne jest odwo�anie si� w�a�nie do sumie� i moralno�ci lider�w zwi�zkowych, aby nada� ruchowi zwi�zkowemu nowych znacze� w dobie globalizacji.
Kolejn� kontrowersj� jest przytoczenie za Janem XXIII wezwania do stworzenia politycznej w�adzy �wiatowej dla zapobiegania kryzysom ekonomicznym, utrzymania �wiatowego pokoju i r�wnowagi oraz nadzorowania proces�w rozbrojenia i ochrony �rodowiska . Cho� brzmi to z�owieszczo i mo�na w zasadzie przypuszcza�, �e stworzenie kolejnego, tym razem globalnego poziomu biurokracji, mo�e przyczyni� si� do powi�kszenia problem�w zwi�zanych z przerostem w�adzy urz�dniczej, by� mo�e jest w tym zawarta pewna sugestia, i� �yjemy w czasach ostatecznych.
Nadzieja, �e b�dzie to w�adza oparta na dobrym prawie, solidarno�ci i braterstwie jest nadziej� na przygotowanie gruntu pod ponowne przyj�cie Chrystusa. Jednak zanim to nast�pi ziemi� i chrze�cijan czeka przecie� ucisk i terror ze strony Antychrysta, kt�ry skupi w�a�nie ca�� w�adz� w jednym r�ku. Mimo, i� Papie� nie m�wi tego wprost, Jego wiedza mo�e nam sugerowa�, �e nie nale�y przeciwstawia� si� procesom, kt�re nast�puj� niezale�nie od nas, s� przejawem rozwoju cywilizacji, ale tak�e wype�niania si� dziej�w tego �wiata.
Wreszcie Benedykt XVI jest daleki od kre�lenia cho�by zarysu chrze�cija�skiej utopii na czasy ostateczne. Przeciwnie z pokor� przyjmuje ograniczenia ludzkiego rozumu i deklaruje potrzeb� dalszych bada� nad globalizacj�, konsekwencjami rozwoju techniki i proces�w kulturowych. "Bez Boga cz�owiek nie wie, dok�d zmierza i nie potrafi nawet zrozumie� tego, kim jest" ? pisze Ojciec �wi�ty. Dlatego zrozumie� �wiat mo�na zrozumie� tylko odnosz�c go do Boga. Ateistyczny humanizm zachodu jest zamkni�ciem si� na t� wiedz� i swoist� drog� do nik�d.
Encyklika Caritas in veritate, zaskakuje swoj� g��bi� i bogactwem. Nie jest ona zbiorem prostych odpowiedzi na nurtuj�ce wsp�czesnego cz�owieka pytania, a nawet pog��bia ona wiele w�tpliwo�ci, jednocze�nie przypominaj�c o niezmiennej Tradycji nauczania �wi�tej Matki Ko�cio�a Katolickiego.
Dla przekonania o moralnej przewadze systemu rynkowego, przekonania zreszt� tak�e niezmiennie obecnego w Spo�ecznej Nauce Ko�cio�a pocz�wszy od p�nej scholastyki, po ekonomi� klasyczn� do czas�w obecnych, odwo�anie si� do etycznej strony aktywno�ci ekonomicznej musi by� przyj�te z nadziej�. Z nadziej�, �e przykazania Dekalogu, a szczeg�lnie przykazanie "nie kradnij" b�dzie rzadziej �amane we wsp�czesnych systemach ekonomiczno-spo�ecznych. A tak�e z nadziej�, �e to cz�owiek, a nie mamona, b�dzie celem wsp�czesnej integracji �wiata.
Read more »